Tożsamość

Kto dzisiaj opowiada tę historię- dorosła, zmarszczona doświadczeniem kobieta, radosne dziecko czy zahukana w sobie nastolatka? Ile sił wymaga budowanie czegoś, co w zasadzie jest jeszcze bardziej umowne niż czas- a mówię tutaj o ciemiężnej koncepcji tożsamości. Zabawne bo coś co ma stanowić o moim wewnętrznym poczuciu ciągłości, zależy tak naprawdę od opowieści, jaką w danej chwili wybieram opowiadać. Zależy od nastroju w jakim się znajduję, od tego czy akurat ktoś mnie słucha i od tego co tam w środku gada i jak gada.
Moja tożsamość- coś co jest takie samo – kiedy o tym myślę, myślę- a to przecież żaden dowód na istnienie mnie, jedynie potwierdzenie, że Ego nie próżnuje.
To nie jest jakiś wyjątkowo filozoficzny post, na temat poszukiwania tożsamości- to kolejna opowieść z cyklu bez cyklu. Swobodne spadanie myśli i słów- niech spadają swobodnie. Jako że doznałam olśnienia iż wyzbycie się myśli jest jakby trochę niemożliwe- znaczy jest możliwe, tyle, że trzeba by codziennie rano skoczyć ze spadochronem- wtedy na kilka sekund myśli nie ma – więc skoro trochę trudne- to niech sobie jednak będą. Myśli tworzące opowieści i tożsamości- setki tożsamości na przełomie kilkunastu lat życia. Takie piękne i chwytające za serce opowieści o opowieściach.
Bo widzicie tożsamość to kaftan bezpieczeństwa, doskonale spełnia swoją funkcję krępowania ruchów a przez swój specyficzny fason ułatwia identyfikację z określoną grupą. Jest użyteczna, praktyczna i przyciasna, no ale taka ma być dla bezpieczeństwa. I się ją opowiada tę tożsamość- na przełomie życia głównie samemu sobie- jestem jaka jestem- jak łatwo się uczepić tej koncepcji- choć pusta ona jak świnka skarbonka zasmarkanego dzieciaka, którego pierwsza komunia, nie okazała się towarzyskim wydarzeniem roku. Bo nikt nie wie, jaki jest- no dobra Sadowska nie wie, dopóki tego nie poczuje. Dopóki- Jestem- wbijane będzie w opowieść i do chwili w której nie uwolnisz kochana Basiu swoich myśli na temat swojej tożsamości- bo wiesz powiem Ci w sekrecie, że wcale nie jesteś taka jaka myślisz, że jesteś, ani nawet taka, jaką sobie przypominasz i nawet w połowie nie jesteś taka jaką myślisz, że będziesz.
Więc kto opowiada tę historię, kto opowiada Ciebie?

Dodaj komentarz