Dziś post zainspirowany. Po pierwsze, w Polsce odkryto metodę leczenia homoseksualizmu za pomocą elektrowstrząsów, po drugie moja niezawodna koleżanka Beata zainicjowała akcję, która ma zakończyć się pojawieniem się w pracy grupy innych moich koleżanek, bez staników. Akcja przeprowadzana jest w ramach świętowania moich urodzin, które, dla przypomnienia obchodzę zgodnie z prawdą metrykalną 23 lipca. Przypominam – gdyby ktoś chciał dołączyć – można online.
Tak to moje dni się kolebią z jednej skrajności w drugą, uświadamiając mi ulotność jednej prawdy ponad drugą. Wierszem pisać nie będę, chociaż tak jakoś się złożyło. Nie będę też pisać o elektrowstrząsach, bo naprawdę mi się nie chce. Będę pisać o seksie, on to bowiem spowodował całe dzisiejsze zamieszanie. Bo cokolwiek by nie chcieć powiedzieć, homoseksualizm dotyczy seksu. I można gadać godzinami, że w zasadzie oni czyli ja czyli lesbijka, niczym się nie różnię od heteroseksualistów czyli tamtych innych, ale przecież się różnię. Zasadnicza różnica polega na tym, że Basia ze świata alternatywnego, czyli polsko – katolickiego uprawia seks z mężczyzną, a Basia z tu i teraz uprawia seks z kobietą.
Seks z kobietą. Czasami słyszę opinię, że to obrzydliwe. Zadziwia mnie, że często mówią to kobiety. Może mówią tak dlatego, że same nie lubią swoich ciał, wstydzą się swojego piękna, może się boją albo po prostu nie czują tego co ja? A ja czuję i absolutnie nie jest to dla mnie obrzydliwe.
Ale nie o uczuciach ten post ale o seksie. Tak moi drodzy, dziś bez ściemy, tekst tylko dla dorosłych.
Jak to działa u lesbijki? Otóż, zawsze inaczej. Każdy dotyk jest inny tak jak każdy pocałunek. W zasadzie to tyle. Ci którzy nie są gotowi na odwiedzenie mojej erotycznej, oczywiście, przykładowej przestrzeni, mogą spokojnie odpuścić sobie dalszy ciąg tekstu. A ja wybieram się w moją ukochaną podróż, tę którą kreujesz razem ze mną.
Kiedy zbliżam usta do Twojej skóry, moje serce przyspiesza. Galopuje niemiłosiernie, plącząc każdą myśl, która nie jest o Tobie. Potem na moment, tuż przed muśnięciem Twojej szyi, serce zamiera, grawitacja znika, moje ciało lgnie do Twojego. Moja krew jest wodospadem huczącym w samym środku mózgu, źrenice się rozszerzają, skóra staje się murem, który chroni mnie przed całkowitym zatopieniem się w Tobie. Kolejny oddech jest już Twoim. Rytm pulsującej krwi synchronizuje się z Twoją krwią. Twoje ciało staje się świątynią, uświęcam każdy jego fragment sobą. Każdy fragment niczym upalny, letni wieczór, daje wytchnienie i zachęca do dalszej drogi. Nieskończenie wiele możliwości, obfitość i delikatność. Miękkość słów staje się szorstka w porównaniu do dotyku Twoich piersi. Rozmawiajmy już tylko dotykiem. Chcę czuć słowa tatuowane we mnie Twoimi pocałunkami.
Przymykam oczy, pod powiekami dostrzegam Twój uśmiech. Widzę więcej kiedy pozwalam by ciało patrzyło, tak bezbłędnie dostrzega Twoje ciało, wyłapuje najmniejszy skurcz, najdrobniejszy grymas rozkoszy. Bo ona pojawia się nagle. Najpierw nieśmiało, wraz z dłońmi zasłaniającymi sutki, z czasem śmielej ku krągłością brzucha by na koniec w totalnym poddaniu, odsłonić się w pełni doskonałości joni. Koniec, który staje się początkiem. Tam bowiem właśnie kryje się tajemnica osłonięta eterycznością płatków, które pod wpływem pocałunku, ukazują doskonałość Wszechświata . Bo jesteś doskonała kiedy Cię dotykam. Twoje ciało odpowiada na moje pocałunki bezwiednie prężąc się i tuląc. Szepty dłoni opowiadają każdy centymetr Twojego ciała, odkrywając nieznane i niezaspokojone, które w bliskości szuka ukojenia. Świat przez chwilę wstrzymuje oddech. Staje się kobietą, jej cudownymi kształtami, nawilżoną krainą magii, przypływem i odpływem, nabrzmiałymi owocami południowych krain. Fala uderzeniowa jest jak pieśń z pradawnych czasów. Dzikość namiętności, znajoma a jednak ciągle przyprawiająca o dreszcz, jeszcze długo po tym jak wybrzmi w ostatnim jęku, rozpływa się po każdym zakamarku mojego ciała. Jestem i to wystarczy. Jesteś i to tak wiele. Błogostan, spełnienie i rozkosz dzielenia się sobą z drugą istotą. Seks. Namiętność. Elektrowstrząsy.
Czarująco.
PolubieniePolubienie
Czarujące jest to, że trafiłaś na mój blog. Dziękuję, że czytasz i komentujesz. Pozdrawiam
PolubieniePolubienie