Dzień dziecka, to taki dzień, w którym wstajesz o szóstej rano i myślisz sobie, że masz cholerną ochotę na karpatkę. Dzielisz się swoim pragnieniem z mamą a mama tę karpatkę robi. I wcale nie musisz nawet udawać, że jej pomożesz, siedzisz tylko obok i patrzysz wraz z psem, jak tworzy się dzieło sztuki, ulotne w swojej istocie.
Po zjedzeniu ciasta, świat wygląda inaczej, szczególnie w tym dniu. Może przez piramidalną dawkę cukru, w moim mózgu pojawiła się myśl, że ja to już tak naprawdę nie chcę być dzieckiem. Uderzyło mnie, że moje wewnętrzne dziecko jest dojrzalsze ode mnie. I niby to takie fajne jest, być dzieckiem, ale ja już chcę być dorosła. A ściślej rzecz ujmując chcę, aby moje wewnętrzne dziecko było dzieckiem, a ja żebym w końcu stała się dojrzałą osobą.
Drażniły mnie dzisiaj słowa wypluwane z internetu, o tym, jak ważne jest zachować w sobie dziecko. Te sentymentalne opowieści o tym, że wszyscy tak naprawdę jesteśmy dziećmi i że to takie zabawne jest. Mnie to przygnębiło. Bo nie ma nic zabawnego, w tym, że dorosły człowiek zachowuje się jak dziecko, to jest jakaś perwersja emocjonalna, która powoduję, że życie staje się listkiem, czymś kompletnie poza, i w ogóle takim banałem. Nie śmieszy mnie to, nie dodaje witalności, wręcz kłuje mnie w oczy. Ile bowiem lat można chować się za plecami dziecka? Wypychać je przed szereg i kazać stawiać czoła wyzwaniom, z którymi dorosła ja absolutnie sobie nie radzi, bo nie umie być dorosła.
Tak więc przyszedł mi do głowy postulat, by dorośli oddali ten dzień dzieciom. Niech przestaną podpinać się pod to święto w nadziei, że poczują się lepiej. Nie drodzy dorośli, nie tędy droga. Owszem dziecko wewnętrzne, to też dziecko i każdy je ma w sobie do końca życia. Dlatego tulcie je w sobie każdego dnia, nawet dzisiaj, tyle tylko, że jako dorośli a nie pseudo dzieciaki, którymi już dawno przestaliście być. Z serca dziś piszę, jak zawsze zresztą, ale dzisiaj bardziej, fajnie jest być dzieckiem, ale jeszcze fajniej jest być dorosłym. Bo dorosły też może być spontaniczny, ufny, pełen wiary w to, że jest i to wystarczy. Może bawić się życiem. Wystarczy tylko, że przestanie udawać, że jest kimś innym, niż jest, że ciągle jest dzieckiem, bo takie zachowanie ma fatalny wpływ na dziecko, która jest w każdym z nas. No bo na kogo ono ma liczyć? Kto je wesprze, przeprowadzi przez traumy, utuli, skoro ty, postanowiłeś, że nigdy nie dorośniesz?
Podsumowując – cudownie jest przyjechać odwiedzić rodziców, kiedy jest się już dorosłą osobą. Cudownie jest zjeść ciasto, poczuć się przez chwilę jak sześciolatka towarzysząca mamie w pieczeniu ciasta. I cudownie jest uświadomić sobie, że jest się już gotową na dorosłość.