Z radością na powitanie smutku

No i w końcu dziś mogłam sobie na to pozwolić. Cały dzień spędzony w smutku. Od dawna za tym tęskniłam. Ale nie jest łatwo otulać się smutkiem wśród życzliwych ludzi, w pracy czy w sklepie, do którego zmusiła mnie pójść pusta lodówka. Nie jest łatwo oddać się temu uczuciu w totalnym zaufaniu, nie wzbudzając przy tym niepokoju wśród innych. Bo inni chcą się troszczyć no i się martwią no i w końcu chcą mieć dobry dzień, a widok smutasa ten dzień rozpieprza jak jasna cholera, powodując uzasadniony –  w oczach tych radosnych – wkurw.

Ale dzisiaj mi się udało. Na chwilkę tylko rozproszył mnie widok pudla i pani do niego doczepionej smyczą i przywiązaniem. Pewnie nie zwróciłabym nawet i na to uwagi, celebrując mój dzień smutku, ale z zadumy wyrwały mnie słowa – i to nie pudel tym razem mówił: „ Przestań to nienormalne” – zaciekawiło mnie co takiego jest nienormalne. Otóż pudel szarpnął panią w stronę jedynego drzewa na przestrzeni chyba tysiąc trzystu metrów. Tylko ją szarpnął w tamtym kierunku chcąc pewnie, dokonać tego co od wieków robią psy z drzewami, czyli je obsikać. Nie było mowy, żeby pudel panią zmuszał do czegoś, nie wyglądało, że chce żeby to pani obsikiwała drzewo. A mogłoby się tak zdarzyć, bowiem patrząc na tę parę, wyglądało na to, że nic w tych stworzeniach nie jest takie jak powinno być, choć z pozoru, dla niewprawnego oka, wyglądali całkiem normalnie.

Mijałam ich ze spuszczoną głową, nie mogąc uwierzyć w słowa wypowiedziane przez panią- czy nie zdawała sobie sprawy, że mówi je do wygolonego pudla, dla którego normalność to pomachujący kłębek sierści, figlarnie zostawionym na ogonie, przez co te, skądinąd inteligentne stworzenia upodabniane są do ich właścicieli, tracąc wraz z sierścią resztki wstydu i rozumu?

Cóż jednak, normalność jest relatywnie nieuwzględniana przez ludzi kiedy nie wiąże się ona z czystym zyskiem. Ale dość tych próżno myślanych myśli. Czas bowiem wracać do smutku, który – mam wrażenie – uznawany jest za równie nienormalny i ogólnie nieakceptowalny w sytuacjach towarzyskich wszelkich.

A ja lubię być smutna. I nie jest mi przykro, jeżeli moje wyznanie kogoś zasmuca. Uwielbiam wręcz te dni, kiedy od rana wiem, że nic mnie nie rozweseli. W utrzymaniu tego kruchego uczucia pomaga mi muzyka, czasami wiersze, a jeszcze czasami deszcz padający bez entuzjazmu na zmoknięte kruki na dachu, których widok powoduje, że czuję jakbym przeglądała się w lustrze. Do takiego pełnego dnia smutku przygotowuję się średnio przez tydzień. Ćwiczę się w bezradości, podchodzę pod drzwi depresji i naciskając dzwonek, zwiewam zanim otworzy. Po takim treningu jestem gotowa. Uwielbiam kiedy smutek zakrada się do mnie kiedy jeszcze śpię. Wprawdzie nie zaskakuje mnie jego obecność, ale na początku zawsze jakoś nieswojo się czuję – w końcu przyjęło się, że smutek to on, a on w moim łóżku to – kompletnie nieswojo. Z każdą chwilą jednak zaczynam przyjmować go do siebie, nie stawiając oporu, nie definiując. Nauczyłam się po latach nie mieć wyrzutów sumienia, że się nie uśmiecham, choć czasem ktoś zdoła mnie jeszcze zaszczuć pytaniem – no, kurwa dlaczego jesteś smutna?  A ja jestem smutna bez powodu, bez przyczyny, bez skutku. Jestem smutna bo lubię. Może to jakaś perwersja jest, ale smutek kołysząc mnie w sobie pozwala dostrzec mi rzeczy, które inne uczucia zniekształcają albo ignorują. To właśnie smutek pokazuje mi drogę do samej siebie, będąc tym uczuciem, które nie wymaga świadków i wręcz nie toleruje cudzej obecności. Wyostrza zmysły, hipnotyzuje swoim bezruchem umysł. Jest błogim stanem wytchnienia od rozbieganej radości i nie ma absolutnie nic wspólnego z depresją, która mimo, że jest jego starszą siostrą, nie ma zamiaru go niańczyć i nigdzie go ze sobą nie zabiera.

Tak więc przeżyłam sobie dziś dzień smutku i teraz kiedy zapadła już noc, ciągle czuję go w sobie. Pożegnaliśmy się czule, ale nie było to smutne pożegnanie, bo wiem, że znowu do mnie zawita, podobnie jak radość, miłość, euforia. Całe spektrum uczuć, które muszą się pomieścić w moim sercu, całe szczęście, że wielkość serca jest pojęciem względnym.

Dodaj komentarz