Pseudoprawda -to dopiero „Miś na miarę naszych czasów”

Pseudoprawda  – to dopiero „ Miś na miarę naszych czasów”

Ach te przygody, te chwile dzikiej radości i totalnego zastoju , owe ochy i achy. Szczęśliwości nieogarnięte, namiętne, ukradkowe spojrzenia i pocałunki znaczące tyle co wszystko.  Czy w zlepku tych słów, ktoś w ogóle dostrzegł – zastój? A on tam jest i króluje sobie i naprawdę nic sobie z tego nie robi, że nikt go nie zauważa a robotę swoją i tak robi.  I gdyby zamiast słowa zastój, wstawić kłamstwo – na to samo by wyszło.

Dzisiejszy powrót z pracy, chciałam dość szybko ogarnąć. Szybka jazda corsusią, szybkie znalezienie parkingu, szybki krok do domu. No i kiedy tak szybko sobie szłam, nagle, niczym z filmu grozy, oczom moim ukazało się chyba z czterdzieści i cztery kruki, które sobą tylko, zatrzymały moją drogę do domu. Strach mnie obleciał, po czym oburzenie wielkie – co te ptaszyska sobie myślą, wprawdzie wiem, że niby nie myślą, ale tak pomyślałam- jakim prawem tak na bezczelnego stają mi na pokuszenie by je spłoszyć, tupnąć mocno nogą o asfalt by tym bardziej spłoszyć. Przecież to moja ulica. I tutaj od razu błyskawica myśli – a jeśli te kruki to Holendrzy z dziada pradziada – no a ja jestem emigrantką zarobkową – to znaczy na pewno emigrantką, a z tymi zarobkami to bym tak może nie rozrzucała się  na prawo i lewo   – no to te holenderskie kruki chyba mają większe prawo tu być niż ja. Tak, konsternacja. Nie długo jednak, w końcu odkąd przytyłam czuję się naprawdę wielkim człowiekiem i choć to zmniejszyło moje poczucie wartości, to jednak rozmiarowo, akurat w tej sytuacji, niewątpliwie dodało animuszu. Tak więc taranem z zamkniętymi oczami i strachem swoim zasięgiem sięgającym od mojego żołądka w nieskończoność , ruszyłam ku przodowi, by w ostatniej chwili, uzmysłowić sobie, że ja Sadowska, po pierwsze przecież zwierząt nie jem i nie chcę absolutnie krzywdzić. Naprawdę tego nie chcę. Ale się wystraszyłam, że kruki mi dom zabiorą, albo auto albo odetną mnie od sklepu spożywczego. Zrobią to wszystko, czego zwierzęta absolutnie robić nie mogą.  Dlatego niech sobie lepiej pofruną gdzie indziej, choć nie ma dla nich gdzie indziej – to też sobie uzmysłowiłam.

Wiem, że na pewnym etapie życia, uległam największemu kłamstwu, które- mimo, że już dawno zostało zdemaskowane, ma się całkiem nieźle. Bezwarunkowo przyjęłam wdrukowaną we mnie pseudoprawdę, że człowiek jest ponad zwierzęta, ponad rośliny, ponad planetę. A z czasem kiedy zaczęłam dostrzegać, pęknięcia i wyrwy, uwierzyłam, że inteligencja gatunku ludzkiego jest tak wielka i nieograniczona, że jakoś się podniesiemy z tego bagna, jakoś odżyjemy, przestaniemy kłamać.

Bo mnie kłamstwo najbardziej zniesmacza, no dobra, wkurwia mnie. Czasami staram się zachować spokój i udaję, że mnie to nie rusza, ale rusza. Bo oprócz bzdur w które uwierzyłam, a które staram się teraz namierzyć i pozamieniać, uwierzyłam również, że w życiu najważniejsza jest energia, albo jak kto woli wibracja. A kłamstwo wibruje na ciemno, przynajmniej ja to tak odczuwam, najpierw w okolicach żołądka potem uciskiem z tyłu głowy, czasami z przodu. I tak właśnie dzisiaj, kiedy taplałam się w niewinnych kłamstewkach swoich i cudzych, bawiąc się przy tym przednio, uderzyło mnie, że coraz mniej czuję okolicę żołądka, coraz mniej ciśnie mnie głowa, coraz mniej po prostu.

A potem szłam do domu i te cholerne kruki, które w ogóle pewnie nigdy nie kłamały, bo po co? Czy jakiś kruk musi udowadniać, że jest kim innym niż jest, czy w ogóle musi się lansować? Nie musi oczywiście, jego wibracje są doskonałe, więc dlaczego tak niedoskonała istota jak człowiek, uzurpuje sobie prawo, decydowania o tym czy kruk ma siedzieć na środku drogi czy na chodniku. A jeśli na chodniku, to dlaczego nie ma chodników dostosowanych do kruków? Czy to już absurd? Nawet gdyby to myślicie, że większy niż osiemnasta fala corony? Wszechświat wiedział co robi, kiedy zostawił kłamstwo do podziału między istoty zamieszkujące planetę Ziemię. Wiedział doskonale, że jedynie człowiek się nim zainteresuje, bo mimo tego, co o sobie myśli, za mądry to on nie jest, a prawda wymaga odpowiedzialności i odrobiny chociaż tej zwykłej, staroświeckiej mądrości, która wzbiła kruki w powietrze, zanim jeszcze pomyślałam, że chciałabym tak jak one.

Dodaj komentarz