Czasami lubię budzić się wierszem

Rozproszona wiązka energii wplątuje się w wysuszone gałęzie
Krzewu który za chwilę stanie się żywym ogniem.
Gorejący krzak niczym skała skruszy się na moich oczach w moich oczach
A może i dalej i głębiej.
Rozproszona wiązka energii w swojej ograniczonej formie
Wyrzeźbi obraz w słowie powiewającym wyrzutami sumienia
Gdybyś mogła cofnąć czas
Nagle przestrzeń znowu wiruje – już tylko wieczność w lęku
W jedności w wielości
Na wszelki wypadek zamknę oczy
Moje życie moje wybory moje miłości moje upadki
Rozproszone niczym wiązka energii
Którą desperacko staram się na nowo skleić
Do życia potrzebne mi szczęście palącego się krzewu
Ciepło styranego ciała
Do życia potrzebne mi
I znowu i wciąż i od nowa
Czerwone światło laseru wypala mi znaki na skórze
Całą siłą woli wolnej woli iluzji nadziei śmieszności
Jestem i to wystarczy
Rozproszona wiązka energii
Dokleja się do szarej mewy rozdrażnionego psa
Gnijących liści
I znowu i wciąż i od nowa
To tylko sen to tylko myśl to tylko chwila

5 myśli na temat “Czasami lubię budzić się wierszem

  1. Tak mówią, jestem i to wystarczy, nieprawda. Samo bycie to zbyt mało. Może momentami, owszem. Ale wiesz, myślę że każdy broni się tym gdy często robi nic. I tak mija…Oczywiście nie zawsze. Aaa w sumie to niesamowite, bo wiersz który napisałam wczoraj bardziej można odnieść do Twojego dzisiejszego😁🤔 😉😉
    Wyślę go Tobie – ale na maila. Tak, lubię komentować wierszem, ale to nie o „twórczość” chodzi🙂 raczej o uchwycenie emocji.
    To można rzec one piszą wiersz w przypadku, gdy komentuję. Dopiero potem zdarza się, że pracuję nad tekstem i poprawiam.
    A talent masz niezwykły, serio. Ja dużo czytam, to śmiało stwierdzam: jesteś fascynująco nieoczywista w tekstach. Człowiek może po kilka razy czytać i myśleć, myśleć…analizować🙂a ja to lubię…
    Pisz. Zauważam, że więcej w Twoich tekstach Poezji niż w moich.
    Czysta Proezja😁
    A powyższy wiersz…❤️

    Polubienie

    1. Hmm- a gdyby właśnie tylko to Jestem? Obedrzeć się z własnej interpretacji siebie, powinności, oczekiwań? Bo co jeśli nic nie trzeba robić? Tak naprawdę nic- co jeśli nasze robienie czegoś jest jedynie obłąkanym pędem chomika w klatce?
      Z drugiej strony- czy Jestem tkwi w bezruchu? Wyczuwam zgrzyt- intuicja się burzy- czy Jestem jest czy staje się- a jeśli się staje to się zmienia- więc jest ruchem.- jeśli natomiast Jest to pozostaje niezmienne, pełne, dokonane.
      Stąd wniosek- Jestem i to wystarczy.
      Popłynęłam🤣 wkejaj wierze tutaj proszę, lubię te nasze rozmowy.

      Polubienie

      1. Zmiany to życie. Bezruch przeciwieństwo. I owszem, burzymy się – bo coś tam nie lubi narzucania, że Staje się to już nie Ja? A czym jest Ja?:))

        jeśli Jestem to chwila
        to rolą jej przemijać

        Ja to jednak więcej
        nie próbuję zatrzymać

        bo chociaż tracąc dawną siebie
        wiem, że pozostaję gdy

        w tym co się wspomina

        zmiany to kolej bycia
        dla jednych lęk o błędy

        dla Ja to szansa
        nieodkryta

        popełń – dokonaj – aby przeżyć

        :)))

        Po-Płyniesz nie tylko Ty…

        Polubienie

      2. „Nie-zmiennie”

        jeśli Jestem to chwila
        to rolą jej przemijać

        Ja to jednak więcej
        nie próbuję zatrzymać

        bo chociaż tracę dawną siebie
        wiem, że pozostaję

        w tym co się wspomina

        zmiany to kolej bycia

        (pozwalam na lęk o błędy
        pozostawiając co za sobą)

        dla Ja to szansa
        nieodkryta

        popełń – dokonaj – aby przeżyć

        aż Ja s t a n i e s i ę
        – pełniejąc z Tobą

        Dlaczego zmiany taki bunt w nas wywołują🤔 Uważasz, że traci się z nimi siebie?niestety ale nie zgodzę się, że samo Jestem wystarcza. Może tylko czasem…yhy. Ale żeby Być…to za mało, zwłaszcza z czasem😁😁😁…i zwłaszcza dla siebie. Bo nasze Ja bezruchu nie lubi..szuka tak, czy siak.
        Ale rozpatrzę i Twój punkt widzenia, racja w sumie nigdy nie jest jedna😉

        Polubienie

Dodaj komentarz