Jest niedzielny poranek. Za oknem nic się nie dzieje, nic co można by określić na podstawie obserwacji jako ruch. Oczy nie dostrzegają prężących się źdźbeł trawy, szalejących w ekstazie much i innych obiektów. Oczy są zaspane a z nimi mózg. Jeszcze tylko uszy wyłapują przytłumione dźwięki rozprawiającej kukułki i pokrzykiwania mew, ale to przecież nieCzytaj dalej „Opis osobistego doświadczenia bycia ciałem doskonale czarnym, dokananego w warunkach domowego laboratorium gdzieś nad Morzem Północnym”
Archiwa kategorii: Bez kategorii
Rzecz o nie na swoim miejscu
Tysiące ludzi na świecie właśnie w tej chwili pochyla się nad rzędem chaotycznie rozrzuconych klawiszy z literkami, zachodząc w głowę i do lodówki, skąd wziąć jakąś ciekawą historię i opisać ją tak jak nikt, albo jak ktoś kto potrafi pisać. Tysiące ludzie – skąd ta precyzyjna liczba? Nie wiem, ot tak wyśrodkowałam, żeby uniknąć wyolbrzymienia,Czytaj dalej „Rzecz o nie na swoim miejscu”
Wszyscy jesteśmy Złoczyńcami
Jakiś czas temu, gdzieś między pauzą na kawę a pauzą na lunch dowiedziałam się o istnieniu wiosennych kwiatków, które istnieją już od zawsze ale w moim świecie pojawiły się dopiero wraz z nazwą. W związku z tym, że maszyny szumiały, radio grało a moja koleżanka botaniczka, ma w zwyczaju mówić cicho – jak to robiąCzytaj dalej „Wszyscy jesteśmy Złoczyńcami”
Kwiatek do kożucha
Zaskakuje mnie moja niewiara w sensowność świata. Mimo jasnego przekazu, dokładnych wyliczeń i jednoznacznych, emocjonalnych reakcji ludzi, ciągle przed oczami pojawia mi się falujący obraz dmuchawca zerwanego trzydzieści osiem lat temu. I nagle ta misternie budowana rzeczywistość odfruwa sobie wraz z białym puszkiem, unoszona przez kapryśny poryw wywołany moim oddechem. I już na niczym innymCzytaj dalej „Kwiatek do kożucha”
Kobiec światòw
Ziemia trwa w bezruchu. To już tysiąc dziewięćset osiemdziesiąty czwarty dzień. Zamierające życie dławi się resztkami oddechu. Wspomnienia bezwiednie unoszą klatki piersiowe. Wiara w iluzje przekreśla wszystkie racjonalne dowody, przecież jeszcze żyjemy, Ja jeszcze żyje. Ja jest jedną z ostatnich, które po długiej podróży, w końcu z ulgą zamyka oczy. Jest zimno ale chłód nieCzytaj dalej „Kobiec światòw”
Òsmy dzień marca
Szanując historię ruchu feministycznego, pragnę podkreślić, iż opowiadanie to nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Jest tylko drobnym wariactwem i ma na celu zmierzenie się ze stereotypami. Od rana coś jest nie tak. Słońce wdziera się przez zakurzone okna, drażniąc źrenice nie otworzonych jeszcze oczów. Dlaczego ta głupia Luśka nie zaciągnęła zasłon? Janusz czuje jakCzytaj dalej „Òsmy dzień marca”
Równowaga na glinianych nogach
Już jakiś czas próbuję przekroczyć zieloną granicę, oddzielającą moje niedojrzałe dorosłe życie, od pełnego ran dzieciństwa. Przesiaduję w zimnym lesie swoich oczekiwań i rozgrzewam ręce nad palącym się ogniskiem, do którego co rusz wrzucam doświadczenia, które utrudniają mi dorastanie ale za to cudownie się skrzą i wydają zawodzący dźwięk zwycięstwa, taki który tylko pokonani potrafią.Czytaj dalej „Równowaga na glinianych nogach”
Romantyczna przemoc poduszki
Przygotowania ruszyły pełną parą. Nikt, kto jest choć odrobinę świadomy świata, nie przegapi tego dnia. To jak druga Wigilia, albo Święto Zmarłych. Dlaczego akurat tak, no bo Wigilia to jedzenie, a Święto Zmarłych cmentarna moda. Proste. Walentynki łączą te dwa święta w sobie.Podczas Walentynek obowiązują pewne zasady, których lepiej nie łamać, jeśli chce się jeCzytaj dalej „Romantyczna przemoc poduszki”
Amor na zakręcie
Jak każda opowieść, tak i ta ma swój początek. Wszystko zaczęło się dokładnie dwadzieścia jeden lat temu, w małym prowincjonalnym szpitalu, na obrzeżasz, jeszcze mniejszego miasteczka. Tamtego dnia na świat przyszedł chłopiec. Gdzie był wcześniej, trudno powiedzieć. Dość, że umęczył się podróżą i wcale nie był zadowolony, że akurat w tamtej chwili musiał się urodzić.Czytaj dalej „Amor na zakręcie”
Enneagaramowe koło fortuny-czwòrka(4)
Stojąc nad brzegiem zarośniętego do granic możliwości, kanału, Eustafy z typową dla siebie melancholią, wgapiał się w przepływające chmury. Nie mógł z nich wyczytać niczego, co pomogłoby mu pozbyć się smutku, który dręczył go tak bardzo. Kolejne godziny mijały a on nie potrafił zamienić upływającego czasu na doznania duchowe, pozwalające w bezruchu dostrzec boskość iCzytaj dalej „Enneagaramowe koło fortuny-czwòrka(4)”