Ziemia trwa w bezruchu. To już tysiąc dziewięćset osiemdziesiąty czwarty dzień. Zamierające życie dławi się resztkami oddechu. Wspomnienia bezwiednie unoszą klatki piersiowe. Wiara w iluzje przekreśla wszystkie racjonalne dowody, przecież jeszcze żyjemy, Ja jeszcze żyje. Ja jest jedną z ostatnich, które po długiej podróży, w końcu z ulgą zamyka oczy. Jest zimno ale chłód nieCzytaj dalej „Kobiec światòw”