No już nie!

Dzisiaj światowy dzień zdrowia psychicznego jest. Super. Przyjrzę się dokładnie i może znajdę jakieś objawy zdrowia psychicznego u siebie i złożę sobie życzenia. U innych też poszukam bo wierzę, że mogę znaleźć nawet jeśli są głęboko ukryte.
Ale wracając do mnie- bo wiadomo, ja i mój świat- to jest coś z czym obecnie bardzo lubię przebywać.
I w tej przyjemności bycia pojawiają się czasami goście- mniej lub bardziej oczekiwani i mniej lub bardziej na tu i teraz. Koło południa usłyszawszy pukanie do drzwi, moje ciało zareagowało złym psem, który jak wiadomo nigdy nie jest zły, tylko straumatyzowany- znaczy pies- ciało chyba też.
Znak to, że ktokolwiek za tymi drzwiami stoi, nie należy do grupy gości oczekiwanych. Ale ja teraz już odważna jestem i na tyle mądra, że mam świadomość musowego skonfrontowania- czyli otworzenia drzwi- by zobaczywszy, podziękować za wizytę i pozbyć się intruza raz na zawsze.
Mój prężny oddech w opozycji do galaretowatych nóg, podążył w kierunku przeznaczenia. Co za bzdura, w co ja się wkręcam- to nie przeznaczenie- a co albo kto? Patrzę i nie widzę- widzę i nie wierzę, wierzę i nie ufam, ufam i szczena mi opada. Na progu stoi przysadzisty gość , na wygląd- piękna kobieta.
– Ale, że do mnie? Niby w jakiej sprawie?- zdołałam wyjąkać jeszcze z pozycji osoby dorosłej, za którą się uważam od paru miesięcy
– Nie do ciebie, no weź, skąd w ogóle ten pomysł, że do ciebie. Tak po prostu już nie mam co robić, a że ciebie znam od dziecka, to właśnie dzisiaj tutaj jestem, żeby ci powiedzieć, że nie.
– Ale dlaczego nie?- nie wiem skąd to pytanie się we mnie pojawiło, ale poczułam, że to jest słowo klucz-nie
– Nie i już. Nie ma tu czego rozumieć.
– Ale może wytłumacz mi proszę, kimkolwiek jesteś, choć w sumie to bez różnicy- czemu nie?
Czuję jak do oczu napływają mi łzy, szlak trafił moją dorosłość, szlak trafił moją przytulną oazę. Wszystko szlak trafił, nawet to czego jeszcze nie ma.
– Nie, nie, nie- nie dla twojej kobiecości, nie dla twojej męskości, nie dla twojego wykształcenia, nie dla twojego braku wykształcenia. I jeszcze nie dla twoich krótkich włosów- o długich to nawet nie ma co wspominać. Nie dla twojej seksualności, nie dla twojej twarzy, nie dla twojej wagi, nie dla twojej kobiecości.
– Przestań proszę- wiecie w tym momencie to ja już trochę jakby leżę na ziemi- przestań proszę- zawodzę jak bóbr- dlaczego kobiecość była dwa razy?
– Bo bobrowatość pojawiła się dopiero teraz.
– Ale ja się zmienię, będę kimś bardziej- bez różnicy- tylko nie mów – nie, błagam
– Ja pierdzielę- ty tak serio, nie znudziło ci się przez całe życie.
Zaskakuje mnie to pytanie, trochę nawet otrzeźwia
– Po co zadajesz mi takie głupie pytanie?- jestem wyjątkowo twarda w głosie
– Bo to nie pytanie, tylko stwierdzenie jest. Całe życie nie, a ty w zaparte. Jesteś moim najlepszym klientem. Wręcz totalnie złotą kurą z jej jajkami.
– Że niby co?
– Że na każdym poziomie twojego życia mogę sobie powiedzieć nie. Zupełnie bezkarnie, zupełnie na luzie. Tak dla rozrywki, dla rozkręcenia interesu, który razem ze Wstydem sobie prowadzimy, korzystając z twojej wspaniałomyślnej bezmyślności.
Wyobrażacie sobie co ja czułam kiedy to usłyszałam? Nie musicie oczywiście tego robić bo Wam napiszę- poczułam, że jakiś nieproszony gość w formie pięknej kobiety mający na imię Odrzucenie mnie odrzuca i jeszcze przywołuje do tego swojego kumpla w przykrótkiej sukience, który jako Wstyd swoim żenującym wyglądem powoduje u mnie wstyd.
I kiedy tak leżąc na ziemi zdałam sobie sprawę, że leżę na ziemi, Wszechświat się uśmiechnął do mnie drzewem. I to wystarczyło by podnieść mnie z tej niewygodnej i wcale nieprzytulnej ziemi, by otrzeć łzy tej małej dziewczynce i by w końcu zdać sobie sprawę, że wcale nie o „nie” kogoś tu chodzi- tylko o moje „nie” dla samej siebie.
– Także ja już ci dziękuję- świetna robota a teraz zabieraj wspólnika- bo wiesz, po prostu już nie.

Dodaj komentarz