Jesień w duszy Świata


Kiedyś myślałam, że można pisać o wszystkim i zawsze. Zawsze bowiem znajdą się ludzie, których warto przedstawić światu, albo wydarzania, które na zawsze i nieodwracalnie go zmieniają.
Dawniej wierzyłam w socjalizm- jaki to paradoks, kiedy miesza się wiarę z herezją.
A jeszcze kiedyś żyłam miłością – kompletnie niepotrzebnie, bowiem to co wtedy było dla mnie miłością, na koniec okazało się jej karykaturą.
O jaki cynizm, jaka rozpacz. Jesień zagląda przez okno, więc dalej pogrążę się w jej odmęcie. Wprawdzie odmęt ma w swoim wydźwięku coś zbyt dynamicznego jak na jesień, ale zostawię to cudzej ocenie.
Pan Świat w środę nie wygląda zbyt zachęcająco, Jest jakiś taki usztywniony. Pomieszał strój wieczorny z wyjściowym frakiem a białe rękawiczki poplamił sobie winem. Nie wiem jak teraz przyjmie gości. A co będzie z jutrem? Dlaczego Pan Świat nie martwi się o jutro. Wszyscy wszak już słyszeli plotki o opadających głowach, każda głowa jest równa na gilotynie – jaki to cud ta rewolucja.
Pan Świat służył z godnością, godność – jak mniemam, jest jego trzecim imieniem – po dwóch pierwszych następuje trzecie, taki porządek panuje w tym świecie Pana Świata.
Teraz kiedy nie ma już komu służyć, bo głowy dźwięcznie obijają się o siebie w zakrwawionym koszu, Pan Świat dalej zakłada sztywne kołnierzyki i paraduje z sosjerką po niekończących się korytarzach haremów, Watykanu a nawet siedziby ONZ.
W tych swoich wędrówkach trafia do komnaty luster i po raz pierwszy od wieków ma okazję przyjrzeć się dokładnie swojej sylwetce. Jakie oburzenie i odraza się w nim rodzi, kiedy zdaje sobie sprawę, że od wieków jest raczej niebinarny. Co teraz z tym zrobić, jaką tęczową flagą się nakryć i co na to jego lordowska mość?
Po pierwszych wstrząsach i szczęśliwym przetrwaniu szoku moralnego Pan Świat postanawia opuścić służbę. Dziwne, że zapomniał, że jego głowa również została oddzielona od korpusu za pomocą gilotyny, choć sam tę gilotynę po cichu budował.
Tak czy siak, po zawirowaniach historycznych nastał czas spokoju i harmonii w niczym, co dotychczas o nich mogłoby zaświadczyć. Ale mam bieżącą wodę i w przeciwieństwie do Masajów mogę wziąć prysznic – nie wiem czy Pan/Pani Świat też ma ochotę, ale raczej nie zapytam, bo jesienią lepiej nie zadawać żadnych pytań, ktoś jeszcze zechce na nie odpowiedzieć, z braku jakiegokolwiek lepszego zajęcia.
Wracając więc do mojego socjalizmu, który kiedyś był całkiem ok, a dziś jest taki przestarzały. Zastanawia mnie czy dziś wywołuje jeszcze jakieś emocje- w tym świecie równości i braku podziału klasowego w większości.
Po co w ogóle cokolwiek? Nie napiszę – choć mnie kusi – że i tak na jakimś etapie życia, wszyscy kończymy na gilotynie, bo byłoby to zbyt optymistyczne jak na jesień.

2 myśli na temat “Jesień w duszy Świata

  1. No mam nadzieję, że ta jesień nie wkradła się do Twej duszy. Zdecydowanie za wcześnie jeszcze na to:) Pan czy też Pani Świat, wbrew pozorom, dokładnie wie co robi. Nie miejmy pretensji, czasem musi polecieć kilka głów…zresztą? Te głowy i tak odrastają. Grunt by nie stracić swojej:) Dla mnie, cytując, „rewolucja to czerwone paznokcie”, socjalizm to tylko jakaś idea…wytwór oczywiście ludzki, więc cóż. marność:)..natomiast nie wolno sprzeciwiać się uczuciom. Jedynie one mają w sobie prawdę. Często okazują się zbyt ulotne, czasem jednokierunkowe…ale w chwili gdy ich doświadczamy… PRZEŻYWAMY ŻYCIE:) i tylko to ma sens. Choćby było to tylko na daną chwilę;) Może brzmię zbyt romantycznie i naiwnie…ale jeśli nad tym się pochylić..to jest to bardzo logiczne:)
    Na uspokojenie ducha polecam „Desiderata” Max Ehrmann- kojarzysz?_na mnie działa niezmiennie kojąco:)
    Pozdrawiam miło:)

    Polubienie

    1. Aloha. Nie, jeszcze jesień mnie nie sponiewierała, choć entuzjazm minął jak letnie upały, a może w ogóle go nie było? No ale jesteś, a to mnie cieszy ogromnie, dobrego dnia . Ps Desiderata, hmm tak to robi robotę. Buziaki i miło również pozdrawiam

      Polubienie

Dodaj komentarz