Diabeł ubiera się w Primarku

Im bardziej nienawidzisz siebie, tym bardziej nienawidzisz innych. To nawet łatwo zrozumieć. Łatwo pojąć, trudniej poczuć i rozpoznać w sobie.

Wszechświat ma wiele fajnych praw, które są dość oczywiste a jak nie są, to, on , ten Wszechświat łopatologicznie je tłumaczy. Nie uwierzycie, co dziś robiłam w pracy. Otóż wyrywałam chwasty. Biorąc pod uwagę moje niedawne załamanie nerwowe związane z brakiem kariery zawodowej, dzisiejsza praca powinna być kroplą przelewającą wszystko, no kurwa dosłownie wszystko- przeklinam, ponieważ wspięłam się na kolejny stopień, patrząc od dna – wściekłość.

Ale wyrywając te chwasty, wkręciłam sobie, że w ten sposób wyrywam też  wszystko złe z mojego życia, albo to co już mi nie służy, choć wcale złe nie musiało być.

To tyle jeżeli chodzi o opis pracy – raczej nic więcej z tego nie wycisnę a podobno mam niezłą wyobraźnię.

Wracając do sedna. Diabeł, to coś lub ktoś z czym się jeszcze nie mierzyłam na papierze.

Jest to w moim postrzeganiu, istota bardzo osobista i jak wszystko we Wszechświecie ani dobra ani zła. Dobroczyńca kusiciel, wyzierający spod stołu, na którym walają się czekające na opłacenie rachunki albo Jancio Wodnik, który zawsze dostaje więcej niż oczekuje.

Taki diabeł pojawia się i znika niezauważany, no bo po co patrzeć na diabła? Niemało to człowiek ma ludzkich problemów, by za jakimś czortem spoglądać? Piętrzą się pytania a odpowiedzi jak nie było, tak nie ma.

Na początku diabeł nie był taki straszny jak go malują – był sobie zwykłym diabolos, co oznacza kogoś kto rzuca oszczerstwa i obmawia za plecami kogo popadnie.

Fryzura w kok, rzęsy do kolan, paznokcie na granicy wygięcia ale wciąż połyskujące, wiek przeciętnie młody. I ta mina bezcenna, bezkompromisowa, wszechwiedząca. Ona jest taka i siaka. Pozornie nic. zwykła pogawędka przy kawie. Jedna z tysiąca, odbywających się w cywilizowanym świecie. Bo łatwo rozmawiać o innych, zabawiać się cudzym kosztem, obgadywać, tak zupełnie niewinnie.  

Niewinnie zupełnie zagęszcza się powietrze tym, czego tak bardzo w sobie się nie lubi, że aż nie można tego nie zauważyć u innych.

Te śmiesznostki, krzywe jazdy, głupie stroje. Oj jest tego tyle, co chwastów w ogrzewanej szklarni.

U kogoś widzi się wszystko, bo tak naprawdę w takich momentach patrzy się na siebie. Ale nie w zwyczajny sposób, w jaki zazwyczaj powinno patrzeć się na małe dziecko w sobie.

Dziś dotarło do mnie, że w innych widzimy małych siebie oczami największych krytyków, z którymi przyszło nam się mierzyć – poczynając od rodziców, opiekunów, nauczycieli, aż w końcu po nas samych.

No ale życie toczy się dalej a diabeł ma w zanadrzu jeszcze kilka niespodzianek. Jedną z nich jest zaprzeczenie, super pomocny mechanizm obronny, który pozwala udawać, że coś jest gdy tego nie ma – na przykład kariera zawodowa, albo że czegoś nie ma, gdy jest – na przykład brak kariery zawodowej.

Tak czy siak, poddając się absolutnie, swojemu własnemu mechanizmowi obronnemu można wywalczyć wyjście do sklepu z ciuchami, nakupować za sto euro, najbardziej niepotrzebnych legginsów na świecie i odetchnąć pełną piersią, że to co kupiłam nada mi stylu, bo niczego innego nie może. – kup to, no kup tę pidżamę- owcę. Nikt nie zauważy, że nie jest prawdziwa jak ją na siebie założysz. Będziesz mieć w końcu coś prawdziwego i z promocji – czego chcieć więcej? – Pyta diabeł

Sensu życia – ciśnie się odpowiedź. Ale po chwili milknie. Ejże, filozofia się nie sprawdza, kiedy ma się ograniczony czas na zakupy. Primark do siedemnastej jest otwarty, a po sens życia, trzeba by do źródła, do Chin albo Indii.

Patrzę na metkę na pidżamie – made in China – ile ja już razy mówiłam, że figlarz z tego Wszechświata. Szach i  mat diable! Wychodzę, nie zapominając uśmiechnąć się do siebie, posyłając ci najbardziej promienny z moich uśmiechów – wart co najmniej tyle ile pięć par legginsów.

 

 

 

 

Jedna odpowiedź na “Diabeł ubiera się w Primarku

  1. uparcie nie chcemy słuchać
    gdy wszechświat do nas przemawia
    chociaż uderza tuż obok ucha
    _zbyt obcym śmiechem i głosem pozdrawia..
    …tak mi się zrymowało😂
    Cholernie dużo Pan Los, czy jak wolisz, Wszechświat, daje nam znaków, trzeba tylko otworzyć oczy…
    Wyrywanie chwastów zacna czynność..a jakże sugestywnie podsunięta…?🤗
    Siostrzyczko! Ten Twój diabełek taki sympatyczny…nie daj się zwieść😉
    Hmm. A tak poważnie kryzysy miewa każdy, nie ma co udawać, gdy szarpie nas od środka, cieszy mnie Twoja wściekłość. Wiesz? Czekam na kolejny stopień, aby wyżej od dna!
    Szukając Człowieka zawsze wybierzemy tego, który jest do nas w jakimś stopniu podobny, więc i siłą rzeczy będzie nas irytowało w tej osobie to, z czym nasza dusza nie jest w zgodzie. Tak sobie myślę🤔. „(…)w innych widzimy małych siebie oczami największych krytyków, z którymi przyszło nam się mierzyć…”- to jest w punkt!

    Pst.Ostatnio odświeżyłam sobie pewną dawno przutuloną do serca lekturę P.Coelho „Demon i panna Prym” – krótko o tym jak to jest z tym dobrem i złem…Znasz? Jeśli nie, polecam😊, tak po prostu.

    Pod koniec Twego wpisu i ja się Uśmiechnęłam😊
    Prztyczek w nos Diablątka zawsze mnie cieszy😎

    Serdecznie pozdrawiam.

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do TylkoJestemOnaA Anuluj pisanie odpowiedzi