Wiosna- ponad wszelką wątpliwość

Nagle pojawia się wszystko. Palce jeszcze zgrabiałe próbują nadążyć za rytmem życia usiłującego wykrzyczeć się na zewnątrz. Głęboki oddech miał uspokoić neurony, ale one na przekór dobrym intencjom, zakosztowawszy tlenu, przyspieszyły do nieopisywalnych prędkości, pyląc, niczym wschodzące słońce.
Kolczasty drut splątanych słów nie powstrzymuje nawet drobiny, głuche pomrukiwanie gołębi staje się bezsensowną mantrą tatuującą źrenice.
Wszelki wypadek staje się realnym zagrożeniem szczerzącym zęby tuż nad głową. Teraz już na pewno wydarzy się wszystko. Nieogarnięte, nieprzewidywalne, pozbawione struktury – wszystko.
Czuję, jak organizm nabiera sprężystości – szykuje się na atak, przybiera postawę obronna, a może właśnie na odwrót, to on chce zaatakować pierwszy?

Wojny dziejące się codziennie spłaszczają percepcję, nudzą i usypiają swoim banalnym złem.

Spycham się na margines świata. Jestem świadoma bezcelowości działań prowadzących do tego samego punktu w mózgu. Autozapis, odradzam się pod mostem w kartonowym domu zbudowanym i pielęgnowanym przez tysiąc pokoleń moich przodków.
Na jutro zostanie wspomnienie – składam je w kostkę, może jutro nie będzie aż tak wygniecione i będzie można założyć je do opery? Może jutro, kiedy nadejdzie, ach jak bardzo chciałabym by było już jutro, więc może jutro uciszy serce?
Nabijam się z siebie. Targana wątpliwościami jak miliard innych istot, targanych tymi samymi myślami, zamkniętymi w te same związki frazeologiczne świecąco-transparentne, kajam się przed Wszechmogącym z uśmiechem niedorozwiniętego do perfekcji emocjonalnego klauna.

Wojny dziejące się codziennie spłaszczają percepcję, nudzą i usypiają…

Pamiętam białą sukienkę i lęk, zagubienie i świętość, separację i wyjątkowość zamknięcia Jezusa w sercu, w takim małym grzesznym sercu, które nieskalane złym dotykiem, złą myślą już na zawsze będzie dźwigało w sobie martwe ciało zbawiciela. Rytualnie oczyszczone z tamtego pierwszego grzechu, ponownie otworzy się na inne – mniej śmiertelne, ale dokuczliwe niczym gwóźdź gorejący w żebrach. A potem już wszystko będzie goreć – słowem, zaniedbaniem, myślą i uczynkiem.
Odradzające się życie jest aroganckie, to skutek niewykształconego jeszcze poczucia winy. Z czasem dalej będzie aroganckie aż do kresu istnienia – w którym to królujące poczucie winy odbierze mu chęć i nadzieję na pokojowe rozwiązanie konfliktu. Konflikt umiejscowiony na różnych szerokościach geograficznych ciała, przechodzić będzie fazy od zakochania do nienawiści na skróty i zupełnie ponad wszelką wątpliwość, pozostając triumfalnie nierozwiązywalną grecką tragedią życia. Choć może jedyna Grecja z jaką kiedykolwiek będziemy mieć do czynienia stoi na półce z przyprawami zamknięta w fikuśnej puszeczce z oliwkami.

Wojny dziejące się codziennie…

Pora na uśmiech – nie da się tak ciągle w zaparte, na przekór na przełaj. Pożywne śniadanie, druga kawa, piąty papieros. Ach wiosna, ach pieśni, ach szaro – ponura pogoda.
Wojny dziejące się…
Sama tworzę i sama burzę – rozkładające się ciało Chrystusa w sercu chyba może być przyczyną sepsy?
Lepiej o tym nie myśleć. Wrócę do początku życia, które tak bardzo chce się wykrzyczeć na zewnątrz, że zapomina, o groźbie nocnych przymrozków.

Wojny…

Jedna odpowiedź na “Wiosna- ponad wszelką wątpliwość

  1. „jasno moje pod źrenicami rozpylone”

    codziennie
    zachwycam się o życie
    nawet gdy walczę
    myślą, słowem i czynem

    nie wciągam wartości w religię
    dogmaty to wiara
    – nie powinno się pytać

    serca

    nie powołuje ideologia
    wojny niewewnętrznej

    neurony nie przekażą obrazy
    w obrazie – gdzie kiełkującą już byłam

    wyrosłam – widzisz?
    dłonie

    nie po to jednak by chwalić
    garnąć
    czy uchwycić

    pochylona dotykam
    ochronnie

    zakwitłych zbyt szybko
    bezuważnie
    łaknących na nudę
    na bezsens

    bo wiem, że oni trzymają, kierują
    nad wszystko nienawiść i podział

    by osłabić co mogłoby wskrzesić
    w razem
    prawdziwego Ducha

    cóż, kiedy w tym rozpędzie
    najłatwiej wskazywać

    nie przyjmując, że ta przesłodzona kawa
    ten kolejny niedopalony
    papieros

    to wybór początku dnia

    nie narzucona
    kulturą pokolenia?

    komunia

    i mogłabym krzyczeć
    i szeptać

    modlitwy i skargi

    że „Wojny dziejące się codziennie spłaszczają percepcję,
    nudzą i usypiają swoim banalnym złem”

    bo jak ty wyglądam za okno
    i widzę
    łańcuchy i ogrodzenie

    ale dostrzegam
    za nimi huśtawki, zjeżdżalnię i piaskownicę
    i nie czuję gniewu

    gdy patrzę

    na dzieci cieszące się życiem

    gdzie obca jest hipokryzja
    ___

    i może rozbiją kiedyś i moją szybę
    z poziomu dronów wypatrzą
    online upadnę

    ale zdając narrację dzisiaj:)

    na pamięć uczę się
    i przeżywam światło

    nie tylko wyświetlane

    😚

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do TylkoJestemOna Anuluj pisanie odpowiedzi