Mroźny Skrzat, Roślinny Kot i jego nieznośne Bimboły

– Dosyć mało czasu mam. – Ostatecznie nie musisz tego wcale robić. – Ale on już się zaczął szukać. – Kiedy? – Przed chwilą. – To może się nie wtrącać, skoro się szuka, to się znajdzie. – Ale ja bym chciała też poszukać, skoro i tak szukam od jakiegoś czasu. – Czyli szukacie we dwójkę?Czytaj dalej „Mroźny Skrzat, Roślinny Kot i jego nieznośne Bimboły”

Moc prezentów

Moc prezentòw Oj ten czas przedświąteczny. Nawet jak nie masz co robić, to i tak trawi cię gorączka, rozdajesz uśmiechy za darmo, a nóż ktoś ma tak samo i trafi ci się od kogoś, jak ślepej kurze ziarno. Możesz powiedzieć, że to karma ale przecież to tak chrześcijański czas, że nie wypada chyba mieszać religii.ZmarznięteCzytaj dalej „Moc prezentów”

Lustro

Ścieram pył z twarzy, gwiazd, które umarły miliony lat temu. Oddycham.Otwieram oczy szepcząc do siebie, jaki cudowny poranek, choć z cudami nie bardzo się kumplujemy.Wbrew temu jednak ze wszystkich słów, które zalewają mi mózg wybieram cud. Oddycham.Wiem, że za chwilę zniknie, pogrzebią go żywcem oczekiwania. Oddycham.Ścieram pył z twarzy, gwiazd, które właśnie się rodzą. Oddycham.OtwieramCzytaj dalej „Lustro”

Ból fantomowy

Czwarta rano Kolejna niespokojna noc. Magda przygląda się swojemu odbiciu w lustrze. Jest czwarta nad ranem. Jej podkrążone oczy zdradzają zmęczenie. Nie za wiele można z tym zrobić. Kolejne warstwy pudru uczynią z jej twarzy karykaturę rodem z muzeum figur woskowych. Trudno już przywykła do ironicznych spojrzeń koleżanek z pracy. Odkąd umieściła informację na profiluCzytaj dalej „Ból fantomowy”

Od tamtego lata do na zawsze

 Lato miało się ku końcowi. W powietrzu czuć było początki rozkładu liści, słodko-gorzki zapach wgryzał się w oczy, w usta. Za chwilę miała zacząć się szkoła. Jeszcze kilka dni a trzeba będzie jechać po zakupy. Zeszyty i książki – pachnące nowością stanowiły marną pociechę. Nieuchronnie kończyła się wolność. Co niektórzy udawali, że cieszą się zCzytaj dalej „Od tamtego lata do na zawsze”

Każdy w życiu ma swój Liszaj- rzecz o wdzięczności

Od pięciu godzin czekam na pierwsze zdanie. Zazwyczaj lata gdzieś w powietrzu niczym drobinki kurzu by po chwili osiąść na moich gęstych rzęsach. No dobrze, obiecałam sobie, że dziś będzie bez poezji- zazwyczaj tak się nie dzieje, nie wiem czy w ogóle mam rzęsy- później sprawdzę.Tak czy siak – bardziej siak, zdanie się pojawia iCzytaj dalej „Każdy w życiu ma swój Liszaj- rzecz o wdzięczności”

Baśń o stepowej dziewczynce

 Dźwięk galopujących koni wyrwał ją z odrętwienia. Dopiero po chwili na powrót otworzyła oczy. Nie była pewna, kiedy je zamknęła a teraz widok rozpędzonych koni wdarł się w jej oczy. Wraz z nimi dotarły do niej myśli i jak one były dzikie i nieuchwytne. Mała dziewczynka porzucona na stepie, gdzieś poza czasem biegnie z całychCzytaj dalej „Baśń o stepowej dziewczynce”

Dzień z życia kobiety- 1 listopad roku pańskiego 1755

Teraz kiedy o tym myśli zalewa się rumieńcem wstydu. Może gdyby nie uległa swoim dzikim rządzom, świat który wszyscy znali nie rozpadł by się na ich oczach.Siedząc na gruzach swojego domu otrzepywała odruchowo kurz z sukni. Unoszący się w powietrzu pył osiadał na jej długich ciemnych włosach, które w przypływie dzikiej wolności rozpuściły swoją aksamitnąCzytaj dalej „Dzień z życia kobiety- 1 listopad roku pańskiego 1755”